Wiatraki zniszczą plażę?
Dębki od dawna znane są jako ulubiony wakacyjny kurort polskiej inteligencji. To ona teraz nawołuje: Dębki nie są odnawialne.
W ubiegłą niedzielę na miejscowej plaży pod tym hasłem zorganizowany został happening, który zjednoczył letników i wszystkich innych protestujących przeciwko budowie wiatraków. Te, w ilości 33 sztuk, miałyby stanąć na morzu, w odległości 4-7 km od plaży.
Pomysł, choć nie nowy, bo decyzje na temat tej właśnie lokalizacji podjęto jeszcze w 2001 roku, nie podoba się również lokalnym władzom. Obawiają się one, że inwestycja może zakłócić ruch turystyczny, nie wspominając o zagrożeniu dla miejscowego krajobrazu. Na wszelki więc wypadek przytaczane są argumenty, przypominające, że dziś miejscowość objęta jest programem Natura 2000, a przy tym stanowi część Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Inwestorowi natomiast proponuje się wybór innej lokalizacji.
Przedstawiciele firmy Wiatropol, która planuje budowę morskiego kompleksu turbin, obstają jednak przy swoim, tłumacząc cierpliwie, że obawy przeciwników są nieuzasadnione. Przeprowadzone badania na obszarze planowanej inwestycji wykazują brak negatywnego oddziaływania na chronione gatunki ptaków czy ryby. Uwzględniono również potrzeby rybaków, stąd wiatraki zostałyby umieszczone w 500-metrowych odstępach, aby kutry mogły swobodnie poruszać się między nimi. Co do letników, zdaniem Artura Szulca, dyrektora Wiatropolu - Wiatraki nie spłoszą turystów, a nawet mogą stać się dla nich dodatkową atrakcją. Bo to w końcu pierwszy taki projekt w Polsce.
Może się jednak okazać, że ochoczo włączający się do akcji aktorzy, muzycy i inni przedstawiciele branży intelektualno-artystycznej pomogą przystopować proces inwestycyjny. Ich opinie na temat szkodliwego oddziaływania na okolicę nie przysparzają wiatrakom zwolenników. Zresztą już dziś wiadomo, że potrzebna będzie ponowna decyzja środowiskowa, poprzedzona konsultacjami społecznymi, a to odwleka inwestycję w czasie.
Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że właśnie oprotestowane wiatraki, mają być alternatywnym sposobem na pozyskiwanie energii i ochronę klimatu, a więc ekologicznym sposobem na korzystanie z naturalnych zasobów. Okazuje się więc, że bezpieczeństwo energetyczne kraju jest tak samo chwiejne jak kaprysy VIPów pragnących utrzymać sielski klimat ulubionej plaży. Trudno bowiem uznać zasadność argumentów, że wiatraki, ledwie widoczne z kilkukilometrowej odległości, oszpecą krajobraz.
Zobacz także:
Boom na wiatraki
Kaucja a sektor wiatrowy w Polsce
Bezpieczeństwo energetyczne i polityka wobec OZE
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



